03.04.2015

23. Prezent i prawdziwe szkolenie.

- Cześć Kochanie. - Uśmiechnął się widząc jej słodką twarzyczkę.
- Co tu robisz? - Spytała zdziwiona. Podszedł bliżej, ucałował jej usta i Przytulił.
- Wiem że palisz między lekcjami. - Uśmiechnął się. - Chce się spotkać. Dziś. Wieczorem, dobrze?
- Może być. - Uśmiechnęła się do niego.

- Emily..! - Usłyszała za sobą. Odwróciła się i zobaczyła Hector'a który woła ją do biblioteki. Rozejrzała się i poszła. Usiedli przy tym samym stoliku.
- Co chcesz?
- Pogadać.
- Wiesz że jak któryś z nauczycieli cię zobaczy to będziesz miał przesrane? Nie było cię na żadnej lekcji.
- Chrzanie to. Kto to był? Wczoraj?
- Gdzie? - Spytała niezorientowana.
- Jak Zetas nas zatrzymało. Zabrał cię chłopak na polecenie innego.
- Brian. Myślałam że go znasz.
- Bo znam ich wszystkich. Ale nie pytam o to. Kim dla ciebie jest? Skąd się znacie?
- A co cię to interesuje? - Naburmuszyła się. Miała dosyć spowiadania się wszystkim w koło.
- Słuchaj. Chce dla ciebie dobrze ale mam wrażenie że masz to gdzieś. - Nachylił się do niej. - Skąd znasz ludzi z Zetas?
- Skądś. - Mruknęła.
- Emily. Jeśli Ian się dowie to po tobie. Mi też się dostanie. Widziałem jak rozmawiasz z Derek'iem. Więc nie kłam.
- Wiesz co? - Zmrużyła oczy. - Mam dość. Odchodzę. - Uderzyła rękoma o blat. - Wszystkim nagle zaczęło na mnie zależeć i wszyscy nagle pragną mojego kurwa dobra i szczęścia. Oh, i jeszcze każda jedna osoba postanowiła mnie sprawdzać co krok i przesłuchiwać jak na jakimś pieprzonym komisariacie! - Wstała zakładając torbę na ramieniu. - Jak cię to tak ciekawi to Derek jest moim chłopakiem. A Brian to.. mój najlepszy przyjaciel. - Wyszła zanim zdążył coś odpowiedzieć.
*
Gdy skończyli lekcje Emily szła z Amy która zaciekle opowiadała jej o ostatnim spotkaniu z Jesse'm. Ale nie słuchała bo miała mętlik w głowie. Czuła że ma kłopoty i traci kontrolę nad wszystkim w koło. Podjęła jedną złą decyzję a jej życie, zaczęło zamieniać się w koszmar. Wyszły przed szkole a pod schody podjechało auto w którym był Hector. Nagle podjechało drugie auto uderzając w pierwsze. Kierowca dodał gazu i przepchnął auto dalej po czym cofnął i otworzył okno. Oczom Em ukazała się uśmiechnięta i zadowolona mina Brian'a.
- Kocha cię. Jak nic. To zazdrość. - Klepnęła przyjaciółkę w ramie a ta Przełknęła ślinę. Zeszła schodami w dół.
- Emily - Zawołał Hectir a Brian tylko patrzył. Wsiadła do tego drugiego.
- Co ty robisz? - Spytała z lekka zdegustowana.
- Przyjeżdżam po siostrę do szkoły?
- Pytałam o tamto? - Wskazała auto przed nimi.
- Przekazuje wiadomość koledze po fachu? - Zerknął na nią, był całkiem rozbawiony choć chciał udawać poważnego. Wycofał i ruszył do domu.

Wieczorem całe szczęście Brian miał pracę więc ona mogła spokojnie spotkać się z Derek'iem. Zeszła na dół gdzie już czekał. Wsiadła do auta i pocałowali się na przywitanie.
- Wszystko dobrze? - Uśmiechnął się i ruszył.
- Oh Przestań. Do bani.. - Westchnęła.
- Co się stało?
- Nie chce o tym rozmawiać. Zmienisz o mnie zdanie..
- Nie będę cię zmuszał jeśli nie chcesz, ale jeśli zmienisz zdanie to jestem tu. - Zatrzymał się przed jedną z knajp. Weszli do środka siadając zaraz przy wejściu. Zamówili jedzenie i chwilę siedzieli w ciszy. On ją uważnie obserwował a ona była pogrążona w myślach.
- A może chcesz pogadać? Masz jakieś problemy?
- Mam w chuj kłopoty. - Oparła głowę o ręce. - Całe szczęście brat mi pomoże.. Chyba..
- To przynajmniej masz dobrego brata. - Zaśmiał się. - Chce ci coś dać, ale nie możesz tego zdjąć.
- Czemu? - Spytała zainteresowana.
- Bo chce żebyś zawsze miała to przy sobie. - Uśmiechnął się. Wyjął pudełeczko które jej wręczył. Otworzyła je z ciekawością.
- Co to takiego? - Spytała wyjmując bransoletkę z wisiorkiem w kształcie płomienia.
- To.. Ważny symbol dla mnie. - Wyjaśnił tajemniczo. - Kiedyś pokaże ci o co w nim chodzi. - Pokiwała głową i zapięła bransoletkę na nadgarstku.

Wrócił do domu po dwudziestej drugiej, zamknął za sobą drzwi i zdjął buty. Poszedł do kuchni biorąc butelkę wody i zajrzał do salonu.
- Cześć.
- O hej.. - Odwróciła się do niego. Siedziała na kanapie i oglądała telewizję. Usiadł obok.
- Wszystko dobrze?
- Tak. A u ciebie?
- Dużo pracy. Norma. - Zerknął na nią i zauważył biżuterię. Wziął jej dłoń w rękę i przyjrzał się wisiorkowi.
- Skąd to masz? - Spytał marszcząc brwi w skupieniu.
- Dostałam. Od chłopaka. - Popatrzył na nią poważnie.
- Chce go poznać. Zadzwoń do niego. Niech przyjedzie.
- Ale jest już późno.
- Jak kocha to przyjedzie. - Wstał idąc do kuchni. Pół godziny później zadzwonił dzwonek do drzwi, Emily poprawiła ręką włosy i pobiegła otworzyć. Ucałowała jego usta i się Przytuliła, po czym złapała go za rękę wprowadzając do mieszkania.
- Co się stało? - Spytał.
- Nic. Mój brat chce cię poznać. - Pociągnęła go do kuchni gdzie przy stole siedział Brian i jadł kolację.
- Brian. - Zawołała. Chłopak się odwrócił z jedzeniem w buzi i zastygł. Tak samo jak Derek. Em zerkała na nich nie wiedząc o co chodzi.
- Żartujesz sobie? - Zaczął nagle Brian. - Czy oboje sobie w tym momencie robicie ze mnie jaja?! - Wstał podnosząc ton. - Czy ty kurwa nie potrafisz nie mieszać się w kłopoty w mniejszym stopniu?! - Krzyknął na nią. - Ja z tobą zwariuje! albo osiwieje przed trzydziestką! Jeszcze wszystko co do tej pory robiłaś.. No ale to?! Skąd ty w ogóle go znasz?! - Krzyknął mierząc oboje wzrokiem. - A ty? Pojechałem do ciebie, prosić cię o pomoc a ty nawet nie powiedziałeś słowa! Widziałeś jej zdjęcie i nawet nie mogłeś powiedzieć że ją znasz?! - Odezwał się z żalem. - Brawo Em. Przeszłaś samą siebie! - Wrzucił ze złości talerz do zlewu tak, że pękł.
- Brian.. Słuchaj, to nie tak. - Zaczął Derek a Em nagle zrobiła krok w tył zdziwiona.
- Nie?! A jak? - Odwrócił się. - Liżesz się z nią wiedząc że jest moją siostrą i nawet nie raczysz mi powiedzieć że ją znasz!
- A ty go znasz?! - Krzyknęła nagle Em.
- Jak mogę go nie znać?! To mój szef!
- Z zakładu mechanicznego?
- Z Zetas! Autoservis też należy do Zetas! - Krzyknął na nią. Dziewczyna wyszła bez słowa a oni Popatrzyli na sobie.
- Nie powinieneś na nią krzyczeć.
- Wiesz co Derek? Jesteś dupkiem. Przyjaźnimy się tyle lat. Pracuje dla ciebie. Jesteś jednym z moich najlepszych kumpli. I kurwa nie powiedziałeś mi że chodzisz z moją siostrą? - Popatrzył na niego i chodził niespokojnie po kuchni.
- Nie wiedziałem że jest twoją siostrą. Na prawdę. Dopiero wczoraj.. Jak zobaczyłem jej zdjęcie
- Mogłeś mi powiedzieć.
- Wiedziałem jaka będzie twoja reakcja.
- Skąd ją znasz?
- Wpadłem na nią przypadkiem. Na ulicy. Koło serwisu. Odprowadziłem na przystanek. Pogadaliśmy.. - Westchnął.
- Jak ją skrzywdzisz - Syknął w jego kierunku. - To cię zabije. Obiecuje. - Derek kiwnął głową.
- Pomogę jej. Wyjść z Mala Noche. Nie zostawię was tak.
- Taki był plan nie? - Weszła nagle do kuchni. Obaj na nią Popatrzyli. - Zaplanowałeś sobie to co? Poderwę siostrę pracownika, a co. Jaka ja byłam głupia i ślepa. Zakochałam się jak idiotka. - Pokręciła głową.
- Nie. - Podszedł do niej Derek i złapał w dłonie jej buzię. - To nie prawda. Nie wiedziałem że to twój brat. Wtedy gdy na mnie wpadłaś.. Po prostu coś poczułem. - Pokręcił głową. - A dziś wiem że to miłość..
- Jak Ian się dowie że jest w związku z założycielem Zetas i jest siostrą.. Moją. To nawet się nie zorientujemy a ją zastrzeli. Nie będzie ryzykować.
- Nie zastrzeli. - Odwrócił się do Brian'a. - Jest na etapie szkolenia. Więc niech na nim będzie i u nas.
- Jak ma mi to pomóc? - Spytała.
- Jak będziesz dobra to Ian nic ci nie zrobi, bo będziesz potencjalnie dobrym pracownikiem.
- A ich szkolenie mi nie wystarczy?
- Nie. Bo mają chujowe szkolenia. Jak wszystko inne. - Odezwał się Brian.
- Brian będzie mnie szkolić?
- Z Jesse'm. I Tim'em.
- Jesse'm? Kurwa tylko nie on. - Jęknęła. Derek popatrzył zdezorientowany na Brian'a.
- Nie lubi go. - Wyjaśnił.
- Trudno. Ty nie możesz jej uczyć, będziesz mało obiektywny. Jutro ma przejść wstępne testy. Tim będzie je nadzorować i będzie głównym trenerem. Zaczynacie szkolenie.

- Em. Wstawaj. - Rzucił na nią ciuchy. Otworzyła leniwie oczy i popatrzyła na niego. - Wstawaj. Już pół godziny cię budzę. - Stał nad nią niezadowolony.
- No dobrze, już.. - Jęknęła i Przeciągnęła się pod kołdrą. Było ledwo po piątej. On odszedł a ona przekręciła się na drugi bok.
- Em! - Krzyknął znów. - Wstawaj! - Ściągnął z niej kołdrę i pociągnął za ręce ściągając z łóżka. -  Usiadła i zabierając ubrania poszła do łazienki. Brian wręczył jej kanapkę przy drzwiach i poszli do samochodu.
- Co będziemy dziś robić? - Spytała nadal zaspana.
- Przejdziesz testy wstępne.
- Są trudne?
- Wymagają od ciebie skupienia. - Prowadził nie odrywając wzroku od jezdni.
- Co jeśli obleje?
- Nie da się ich oblać. Obrazują twoje umiejętności i wskazuje czego musisz zostać nauczona. Nie zaważą o twoim losie. Chociaż i tak Derek.. Jak to się w ogóle stało?! - Zawołał.
- Poznałam go przypadkiem. Na ulicy. Wtedy gdy pojechałam do twojego warsztatu. Wpadł na mnie. Uważasz że nie jest dla mnie dobrym materiałem?
- Nie, to nie o to chodzi. Derek to dobry facet, równy z niego gość, przyjaźnimy się od paru lat i nigdy mnie nie zawiódł. Ani jako szef, ani jako przyjaciel. Wiem że jak coś sobie postanowi to tak będzie. Wiem że cię nie skrzywdzi ani nie wykorzysta.
- Jesteś na mnie zły?
- Za co?
- No bo ty.. Myślałam że.. - Jęknęła. Chłopak Przełknął ślinę i mocniej zacisnął palce na kierownicy.
- Cokolwiek, nie pozwolę sobie. - Urwał, udając że nie wie o czym mowa. Wiedział doskonale. Czuł to. Dojechali pod trzypiętrowy budynek który był ogrodzony wysoką siatką. Podjechali pod bramę gdzie Brian otworzył okno i wypowiedział jakieś dziwne słowo po czy została otworzona brama. Wjechali i zaparkowali przy ścianie budynku. Wysiedli i Brian zaprowadził ją do środka, gdzie było szaro, głównie w stalowych kolorach. Ochrona kazała jej wyjąć wszystko z kieszeni, zdjąć bluzę, przeszukali ją też. Następnie Brian poprowadził ją na piętro drugie, wszedł do jednego z pokoi gdzie był wysoki młody ale starszy od Brian'a mężczyzna o krótkich,  jasno brązowych włosach i niebieskich oczach. Wyglądał na doświadczonego i surowego. Mężczyzna miał na twarzy jednodniowy zarost, ubrany był w czarne spodnie i czarną przylegającą bluzkę. Chwilę porozmawiali i obaj wyszli.
- Emily. Timothy. - Przedstawił ich Brian.
- Mów mi Tim. - Skinął głową. - Idziemy. - Ruszył. Otworzył drzwi innego pomieszczenia i ją wpuścił, Brian'a zatrzymał dłonią. - Zostań tu. - Kiwnęli głowami po czym wszedł i zamknął drzwi. - Siadaj proszę. - Wskazał krzesło. Niepewnie Usiadła i uważnie go obserwowała. Podszedł do szafki wyjmując teczki i usiadł na przeciwko niej. Zerknął na nią odkładając teczki i założył ręce na piersi. - Zanim zaczniemy. Powiedz na jakim etapie jesteś w Mala Noche?
- Na szkoleniu.. - Mówiła cicho.
- Ile miałaś spotkań? Co na nich robiliście?
- No.. - Zastanowiła się chwile. - Na pierwszym mnie przesłuchiwali. Na drugim wypełniałam testy i biegałam. Na trzecim wywieźli nas do lasu i mieliśmy znaleźć samochód. Na czwartym nas złapaliście. Pokazał mi zdjęcia i miałam wytypować kto jest zły. - Mężczyzna się zaśmiał.
- Czyli uczyli cie wypełniać papierki, biegać po lesie i oglądać zdjęcia?
- No.. chyba.
- Całe Mala Noche.  - Pokręcił głową. - Dobra. - Położył przed nią kartkę. - Czytaj.
- Nie muszę wypełniać dokumentów? - Popatrzył na nią.
- Nie. My sami sprawdzamy ludzi. - Westchnęła. - Czytaj. - Poczekał aż to zrobiła i zabrał jej kartkę. Były tam dane jakiegoś człowieka i opisy. - Co pamiętasz?
- Ee.. Miałam zapamiętać. .? - Kiwnął głową i wyjął inną kartkę.
- Czytaj. - Przeczytała, znów zabrał. - Co pamiętasz?
- Mężczyzna. Trzydzieści lat. Ee.. jest prawnikiem.. nie wiem. - Wyjął kolejną.
- Czytaj. - Gdy skończyła zabrał.
- Kobieta. Dwadzieścia jeden lat. Pracuje w biurze podatkowym. Ma dwoje dzieci. Mąż odszedł. Nie pamiętam więcej.
- Czytaj. - Pokazał kolejną kartkę. Gdy skończyła zabrał.
- Mężczyzna. Czterdzieści lat.
- Poczekaj. - Westchnął. Obserwował ją uważnie cały czas, patrzył jej w oczy. - Skupiasz się nie na tym co trzeba. To też są ważne informacje ale nie o te nam chodzi. - Popatrzyli na siebie. Była zupełnie wystraszona. - Brian. Chodź tu. - Machnął w kierunku lustra za nią, a po chwili wszedł chłopak. - Trzymaj. - Dał mu kartkę. Chłopak szybko przeczytał i zwrócił kartkę. - Przeczytaj ty. - Podał ją dziewczynie. Gdy Przeczytała zabrał. - Co zapamiętałaś?
- Nic. Bo nie wiem co mam pamiętać..
- Brian?
- Dwayn Withen. Trzydzieści osiem lat. Pracuję w zakładzie spawalniczym, pracuję w godzinach ósma,  piętnasta.  Do pracy wychodzi o siódmej trzydzieści.  Jeździ autem marki Toyota. Zazwyczaj z pracy wychodzi o szesnastej. Od osiemnastej ćwiczy na siłowni przy ulicy Bresser 278 i zazwyczaj wychodzi tylnym wyjściem na parking.
- Wiesz po co musisz to zapamiętać?
- Nie.
- Bo jeśli dostaniesz zlecenie, będziesz musiała je zniszczyć a te informacje pomogą ci wykonać zlecenie. - Wyjaśnił. - Idź Brian. - Poprosił. Znów wręczył jej kartkę,  tym razem zapamiętała to co chciał.  Może nie wszystko, ale ta część pozwoliła by jej wykonać zadanie. - Dobrze. Teraz coś innego. Proszę. - Podał jej słuchawki. - Żeby ci ułatwić,  powiem, wyobraź sobie że jesteś szpiegiem i podsłuchujesz. Co będzie dla ciebie ważne? - Podał jej też kartkę i długopis. - Gotowa? - Kiwnęła głową a on puścił nagranie. To zadanie wykonała celująco. - Wstań. Idziemy dalej. - Wyprowadził ją i zaprowadził do dużej sali gimnastycznej. Za nimi poszedł Brian. - Biegniesz dwa okrążenia.
- Ale.. - Jęknęła.
- No już. - Ruszyła a on chwilę porozmawiał z jej bratem. Gdy wróciła z lekka zasapana Kiwnął głową.  - Chodźmy dalej. - Otworzył drzwi. Weszli do sali z planszami do strzelania. Kręcił się tam Jesse. - Jes, nowa uczennica. - Chłopak sie obejrzał i popatrzył zdziwiony. Dziewczyna wywróciła oczyma, nie lubiła go, nie przepadała za nim. Może go nie znała na tyle dobrze, ale uważała że jest arogancki, zbyt pewny siebie i lubi sie wymądrzać. A w dodatku niezłe z niego ziółko.. Nie wiedziała dlaczego Brian tak go lubi i niezmiennie od lat, przyjaźnił się na śmierć i życie. Tym bardziej że to najprawdopodobniej przez niego doszedł do Zetas.
- Nie? - Zerknął na Brian'a. - To nie jest dobry pomysł. - Doskonale wiedział że Walker go nie lubi, sam do końca nie wiedział dlaczego, ale od samego początku nie pałała do niego sympatią. Z Brian'em przyjaźnił się od lat, znał też Em ale nigdy nie spędzał z nią czasu bo zawsze gdy spotykał się z jej bratem, byli na dworze lub w jego domu. Ze względu na Emily raczej omijali hotel. Dlatego też nie zbyt dobrze ją znał, wiele o niej słyszał od Brian'a ale osobiście nic do niej nie miał. Brian wiedział że Em z jakichś powodów nie lubi jego przyjaciela dlatego zawsze gdy napotykali Em, prosił aby Jesse jej nie zaczepiał. Sam Jes nigdy nie miał zamiaru skrzywdzić dziewczyny, zawsze gdy mógł schodził jej z drogi. Przez długi okres czasu omijał ją na tyle, że w ogóle go nie widziała.  Przez te kilka lat dorósł i się zmienił,  to dlatego go nie poznała w pracy gdy poszła do Brian'a ani gdy Amy jej go przedstawiła. 
- Wiesz gdzie to mam? Ma przejść szkolenie. Brian dostał zakaz nauki, bo nie będzie obiektywnie jej oceniać. Bierz się do roboty.
- Dobra. Chodź. - Zabrał ją do pomieszczenia obok. Na stoliku leżała broń różnego rodzaju. - Miałaś kiedyś doczynienia z bronią? - Zaczął obserwując ją ukradkiem.
- Tylko z nożem.
- Pokaże ci dziś jeden z typów pistoletów których używamy. - Wziął jeden do ręki. - To rodzaj krótkiej broni palnej. - Rozłożył ją. - To jest magazynek. - Wskazał część. - Jeśli skończy ci się amunicja a nie masz nabitego magazynka, musisz zrobić to ręcznie. Bierzesz nabój i wsuwasz tu. - Pokazał jej. - Tak wkładasz magazynek. Teraz ważne.  Każda broń palna posiada blokadę, jeśli jej nie odbezpieczysz, nie strzelisz. - Pokazał mierząc w jedną tarcze. - Odbezpieczamy tak. Teraz strzelisz, ale z krótkiej broni masz zasięg około 50 metrów i musisz o tym pamiętać. Celność też jest ważna. Musisz sobie to wyćwiczyć. - Strzelił w tarcze i Wyjął magazynek. - Jeśli masz broń z której strzelano, a wyjmiesz magazynek. W lufie zostanie jeden nabój gotowy do strzału.  - Znów strzelił. - Trzymaj. - Podał jej broń.  Ręce jej się trzęsły niesamowicie mocno, dłonie miała spocone. Wzrok ciągle gdzieś odbiegał. Oddech niemiłosiernie przypominał o astmie. - Załaduj, włóż magazynek, wyceluj w tarcze i spróbuj strzelić. - Poczekał uważnie obserwując co robi. Wsunęła dwa naboje, włożyła magazynek i  zaczęła szukać odbezpieczenia.
- Jak mam odbezpieczyć..? - Odezwała się cicho nie podnosząc na niego wzroku
- O tu. - Wskazał jej i stanął za nią. - Stań w rozkroku, obie dłonie trzymają broń.  - Stanął tuż za nią i pokazał jak trzymać broń. Na swoich plecach czuła jego klatkę piersiową, na ramieniu jego oddech, jego ciepłe dłonie dotykały jej rąk. Asekurował ją. - Wyceluj. I naciśnij spust. - Po chwili to zrobiła, gdyby nie to że ją trzymał za ręce i stał za nią pozwalając jej się oprzeć na jego klatce, wypuściła by broń z rąk. - Jeszcze raz. - Czuł jak drżą jej dłonie i cała co chwile się trzęsie. Słyszał jej zdenerwowany oddech. Strzeliła.  - Dobrze. Teraz spróbuj strzelić szybko dwa razy. - Wykonała polecenie. - Dobra. - Zabrał jej broń i odłożył na stolik, podszedł do tarczy. - Całkiem nieźle.  Nie trafiłaś w ścianę ani razu. Może nie wycelowałaś w głowę ale trafiłaś w ramię, klatkę.. a ta pewnie by drasnęła kolesia w ucho. - Uśmiechnął się pocieszająco. - Chodźmy. - Wyszli znów do sali gdzie czekali Brian z Tim'em. Zaprowadzili ją do sali która na podłodze miała ułożone materace, tak samo na ścianie. Jesse zdjął bluzę. - Znasz jakieś sztuki walki?
- Taa jasne.. noża z widelca... - Mruknęła.
- Pokaże ci kilka chwytów. Spróbuj mnie zaatakować. - Poprosił. Podeszła niechętnie od tyłu i zarzuciła na jego szyję rękę. - Teraz uważaj. Napastnik jest za tobą, wiec masz kilka wyjść obrony. Śródstopie - Zrobił ruch nogą i zatrzymał pietę na jej stopie. - Brzuch. - Wysunął łokieć do tyłu. - I nos. - Podniósł pięść do góry. - Jeśli walczysz z facetem zawsze możesz dodać element najgorszy, czyli sama wiesz co. - Westchnął. - Dalej. Jeśli masz na tyle siły. Łapiesz przedramię którym cie trzyma. Wypinasz dupsko uginając nogi, wtedy z łatwością pociągniesz osobnika przed siebie wywracając go na plecy. - Zrobił to, a Em zastygła na materacu. - Pytania?
- Raaczej nie. - Pokręciła głową.
- Wstawaj. Zobaczymy jak się bronisz. - Podał jej rękę pomagając wstać. - Skup się. Ja cię atakuje, broń się. - Stanął przed nią i zrobił ruch ręką którą odepchnęła. Tak ćwiczyli jeszcze kilka minut ale Em nie wykazywała najmniejszych chęci. - Skup się. Jak będziesz się tak bawić na zleceniu to ten drugi zabije cię w minutę. - Popatrzył na nią. - No. Ostatnia szansa, bo zrobię coś co cię zaboli. - Ostrzegł. Znów ją zaatakował. Ona chwile się broniła, aż on wykręcił jej rękę tak, że uklękła. - Jeszcze raz. - Puścił ją i odszedł kawałek. Sytuacja się powtórzyła.  - Jeszcze raz. Postaraj się. Bo będzie bolało. - Zapewnił. Cóż może Emily miała kilka bójek szkolnych na koncie, ale tam wystarczyło celnie kopać, ciągać za włosy i lać na oślep po pysku. Westchnęła ciężko. Podeszła i przy pierwszym ciosie ją zablokował. Chwilę się bezskutecznie poszarpała i próbowała na oślep go uderzyć, ale to w końcu ona od niego oberwała. Dostała cios w brzuch, wykręcił jej rękę, uderzył w kark, podciął ją a gdy leżała na ziemi złapał za szyje. - Teoretycznie jesteś martwa. - Zawiadomił gdy leżała ciężko oddychając i trzymając się za brzuch.
- Kurwa Jes! - Wpadł nagle Brian. Był zły, jego wzrok skupił się na przyjacielu, ręce zacisnął w pięści. - Nie bij jej kurwa! - Krzyknął idąc prosto na przyjaciela.
- Nie będę się z tobą bić. - Odezwał się opanowanym głosem i uniósł ręce w górę. Zaczął się wolno cofać do tyłu.  - Brian, uspokój się. Nie będę się z tobą bić! - powtórzył ale Brian podszedł, uderzył go w twarz rozcinając wargę. Dalej próbował go bić ale Jesse albo unikał ciosów albo go blokował. Nie miał zamiaru bić przyjaciela. Wiedział że przemawia przez niego teraz miłość do dziewczyny i nie myśli racjonalnie. Do sali wbiegł Tim który natychmiast odszarpał Brian'a na bok i popchnął go na ścianę. Chłopak był gotów się bić, Tim go trzymał przyciśniętego do ściany.
- Uspokój się! Słyszysz! - Szarpał go. Brian chciał go uderzyć, ale mężczyzna bez ogródek pociągnął go z całej siły w dół wysuwając nogę na którą wpadł brzuchem. Następnie go puścił a Brian upadł na materac nie mogąc złapać tchu, mocno oplótł ręce wokół siebie i próbował opanować ból.
- Nie bij go! Nie bij go! - Podbiegł Jes, odpychając nadal stojącego nad chłopakiem Tim'a i uklęk przy przyjacielu kładąc na jego plecach rękę. - Brian? Brian w porządku? - Pochylił się próbując dojrzeć jego twarzy.
- Co tu się dzieje? Drzecie się na cały korytarz. - Wszedł Derek. Omiótł wzrokiem wszystkich. Em stała przy ścianie, przestraszona co chwile drżało jej ciało. Brian leżał na podłodze, obok klęczał Jesse a nad nimi stał Timothy.
- Zaczęli się szarpać. - wyjaśnił Tim.
- Nie musiałeś go bić! - Krzyknął nagle Jesse.
- Oh przepraszam! Chciałem ci pomóc! - Odezwał się poirytowany.
- Poradziłbym sobie Tim.
- A czemu się szarpaliście? - Podszedł Derek.
- Uczę Emily obrony. Musiałem ją troszkę zmotywować.. - Derek popatrzył na nich.
- W porządku? - Skierował do dziewczyny, ta Kiwnęła głową. - Brian? Co z tobą? W porządku? - złapał jego ramię, ale Brian się szarpnął.
- Zostaw go. - Momentalnie odgrodził ich od siebie Jesse. - Derek, proszę. Zostaw go. Jest wkurzony. To moja wina. Ja się tym zajmę. On zaraz ochłonie. Odwiozę go do domu. To sprawa między mną a Brian'em. - Zapewnił. Derek się uśmiechnął.
- Upewnij się czy nic mu nie jest. - Klepnął jego ramię. - A ty idziesz ze mną, porozmawiamy. - Wskazał Tim'a. Obaj wyszli.
- Brian? - Od razu kucnął przy nim. - Stary nic ci nie jest?
- Przestań mnie kurwa dotykać. - Warknął. Usiadł głośno oddychając i wlepił wzrok w Emily przed sobą.
- Masz krew na ustach. - Wskazał mu Jesse. Chłopak wytarł sobie usta rękawem.
- Przepraszam..
- Nie masz za co.
- Jesse mam. Przepraszam. Wkurzyłem się mimo że wiem że.. musiałeś tak zrobić. - Pokręcił bezwładnie głową.
- Nie przejmuj się. Rozumiem cię. - Klepnął go w ramie. - Nic ci nie jest?
- Nie..
- Wstań. Odwiozę was do domu. - Pomógł mu wstać.
- Dzięki za wybronienie dupy u Derek'a.
- Czego się nie robi dla przyjaciela. - Zaśmiał się Jes.
- Zostało jej jeszcze auto..
- A.. tak. Zaraz jej pokaże. Chodź. - Skierował do niej. Wyszli z budynku, ale innym wejściem niż weszli. Znajdywał się tam spory plac z namalowanymi liniami na asfalcie. Jesse otworzył samochód. - Wsiadaj. - Znów zwrócił się do niej. - Nie. Tu wsiadaj. - Zatrzymał ją nagle gdy ta, zaczęła iść do drzwi pasażera. On wskazał drzwi kierowcy.
- Jes mogę wsiąść na tył? - Spytał cicho Brian który szedł za nimi.
- Jasne. - Kiwnął głową i wszyscy wsiedli. Jesse jako pasażer z przodu, Brian na tył, usiadł na środku i w ciszy obserwował. Sam był dobrym kierowcą, nawet bardzo dobrym. - Prowadziłaś kiedyś auto? Siedziałaś za kierownicą?
- Nie..
- A wiesz cokolwiek o tym?
- Nie.
- No dobrze. Czyli zaczniemy od podstaw. Każdy samochód się od siebie trochę różni ale jak wszystko będziesz umieć to nic cie nie zaskoczy. Więc, kierownica, biegi, pedały, panel. - Wskazał. - Interesuje cie też zmiana świateł. Wycieraczki. - Wskazał. - Trzymaj. - Dał jej kluczyki, wsunęła je do stacyjki. - Teraz. Lewy pedał to sprzęgło. Środek hamulec. Prawy gaz. Sprzęgło służy do zmiany biegów, jazdy do tyłu, zapalania, używamy go też gdy stoisz w miejscu ale na biegu. Światła, są mijania używane na co dzień, drogowe na noc, kierunkowskazy, awaryjne, stopu, cofania, podświetlenie tablicy, pozycyjne. Ważne są lusterka. Teraz ustaw sobie siedzenie i lusterka. W bocznych powinnaś widzieć zarys auta i wszystko za nim. - Poczekał chwile a ona wykonała polecenia. - Zapnij pasy. - Upomniał ją. - Teraz. Wciśnij sprzęgło. I przekręć kluczyk. - Auto odpaliło. - Włącz światła. - Włączyła je. - Puść sprzęgło. Teraz jest na biegu jałowym, tak zwanym luzie. Więc nie zgaśnie. Teraz znów wciśnij sprzęgło i wrzuć jedynkę. - Zrobiła to. - Dobrze. Więc teraz, żeby ruszyć, popuszczasz sprzęgło i dodajesz gazu. Musisz to wyczuć. - Chwile później jej zgasł. Jesse kazał jej to powtórzyć aż w końcu ruszyła. Chwile pojeździli po placu, gdzie kazał jej przyhamowywać, przyspieszać i zmieniać biegi. W końcu skończyli.
- Nie stresuj się. Dobrze ci poszło. - Pocieszył ją. - Musisz się nauczyć przepisów i znaków. Będzie ci łatwiej poruszać się po drodze. Nawet jeśli chodzi o mafijne ucieczki. - Uśmiechnął się. - Brian. To może być zadanie dla ciebie.


DZIĘKUJĘ ZA TYLE KOMENTARZY! 
To największa motywacja do pisania dalej i wiary w to, co się robi!
Dziękuję też za cenne uwagi! Postaram się poprawić! ^^
Witam też nowych czytelników! Dziękuję za obserwację i komentarze!

Dziś chciałam Wam tez życzyć Wesołego kicającego po stole króliczka, żółtych kurczaczków w szklankach i beczących baranków na talerzykach, kolorowich pisanek turlających się po obrusie i .. suchego Dyngusa bo ostatnio za dużo pada! Wesołych Świąt Kochani! Choć bardziej one wyglądają na Boże Narodzenie, przez padający grad.. x.x

Do napisania za tydzień!

Do Blogowiczek!
Nie wiem czy w ten weekend dam radę nadrobić u Was notki, bo wiecie, święta.. przygotowania.. gotowanie.. i takie tam.. Ale od wtorku, między szkołą, na pewno będę wpadać i sukcesywnie czytać! <3

15 komentarzy:

  1. Dzieje się, dzieje. :)

    Teraz jestem pewna. Emily musi być z Brianem!! To jak się rzucił na swojego przyjaciela mimo, że wiedział, że są to ćwiczenia, to dowodzi tylko o tym jak bardzo kocha Em. Kibicuje im bardzo gorąco. Niech im się udaa, nooo!
    Derek jest fajny, ale nie pasuje do Em tak bardzo jak Brian. To pewne.

    Super notka! Czekam na więcej :) Tobie też życzę wesołej Wielkanocy i udanego dyngusa (udanego, bo nie wiem czy życzyć mokrego hah)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobra, szczerze teraz mówiąc - ten rozdział, jak dotąd, jest według mnie najlepszy. Na opisy nie narzekam, bo były, działo się dużo fajnych rzeczy i ciekawych.
    Prezent od Dereka jest słodki i znając moje przeczucia on coś znaczy. Znaczy się, że to jest jakiś znak (ja i sensowne komentarze...), może dla innych mafii, żeby się do niej nie dobierały itd? Takie są moje przypuszczenia.
    Grr! Ile jeszcze mam czekać, aż Brian przyzna się, że kocha Emily? Ja tak bardzo chcę, żeby oni byli razem ;^; A ona nie, bo musi być z Derekiem...
    Ale ten moment, w którym Brian i Derek mieli się spotkać, bo Emily zgodziła się przedstawić Brianowi swojego chłopaka (ja i sensowne komentarze ciąg dalszy...) to aż oddech wstrzymałam. Nie no, po prostu myślałam, że będzie ciekawa scenka :3 I nie zawiodłam się.
    Z tą bransoletką było ślicznie, ale o tym już mówiłam, nie będę wracać do tematu :P
    I co ja widzę! Ja się tutaj uczę samochód prowadzić... co prawda do prawa jazdy mam jeszcze czas, chociaż ciekawie się o tym czyta.
    Co ja jeszcze mogę ci napisać? Wesołych Świąt Wielkanocnych, smacznego zająca czekoladowego i pięknej pogody na dyngusa! ;*
    Pozdrawiam i ślę wenę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Emily nieźle się wplątała. Całe szczęście ma przy sobie ludzi którzy się o nią troszczą :) Nie wiem czemu tak nie lubi Jessego, nie czytałam wcześniejszych rozdziałów i może coś mnie omineło, ale wydaje się bardzo spoko, jest dobrym przyjacielem dla Briana.
    Wydaje mi się, że ze strony Briana, to jest coś więcej niż miłość brata do siostry. Dlatego tak bardzo się wkurwił gdy Em przedstawiła mu Dereka jako swojego chłopaka.
    Szybkie to szkolenie xD Wszystko na raz xD Całkiem nieźle jej szła jazda autem, jak na pierwszy raz xD

    Również życzę Wesołych Świąt! :D
    Eff

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dziwie się Brianowi, że zdenerwował się na Dereka. Powinien jemu powiedzieć, że chodzi z jego siostro. Też bym się zdenerwowała :D. Słodkie było jak dał jej ten naszyjnik. Jestem bardzo ciekawa co on oznacza :D.
    Rozdział jak zwykle pełen niespodzianek!
    Czekam i pozdrawiam! :*
    PS. Czytałam, żeby informować ciebie o nowych rozdziałach więc na twoje życzenie, będę cię powiadamiać :D
    http://palace-to-crumble.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. siostrą* poprawiam błąd jakby co :D

      Usuń
  5. Ależ mi się podobała ta konfrontacja Dereka i Briana. Nie sądziłam, że dojdzie do niej tak szybko, ale ten fragment był świetny;D I uważam, że Brain słusznie się wkurzył. W końcu Derek powinien od razu poinformować go o swoim odkryciu, miał prawo się wkurzyć, Tym bardziej, ze ta informacja wszystko komplikuje. Nie dość, że zakochał się w siostrze to ona jeszcze chodzi z jego dobrym kumplem. Sprawa tragiczna;/ Najlepiej byłoby gdyby zapomniał o Em jako o dziewczynie, ale przecież nie da się tak łatwo przestać kochać.
    Za to w tej sytuacji z Jessem ostro przesadził. Chłopak ją uczył, przecież nie chciał zrobić jej krzywdy. Brian zareagował za ostro rzucając się na niego z pięściami. To uczucie chyba mu rozum odbiera. Jess to dobry kumpel skoro potem potrafił być taki troskliwy i się o nic nie gniewał.Swoją drogą, nie musiał na pierwszej lekcji bić dziewczyny w brzuch. To też było trochę nie fair.
    Podoba mi się sposób w jaki przeprowadzają szkolenia. Wydaje mi się to o wiele bardziej profesjonalne niż w Mala Noche. Zobaczymy czy równie skuteczne, a może skuteczniejsze;D

    Pozdrawiam! ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle to uważam, że na tym blogu te gangi, szkolenia i ćwiczenia to są strasznie dziecinnie przedstawione. Brak w tym trochę logiki, konsekwencji, a opowiadanie utraciło na fabule, która z początku jakoś się nawet nakreślała, z czasem nabierała kolorów, a teraz ustąpiła miejsca infantylnej zabawie w gangsterów. Mam też wrażenie, że Emily wszyscy kochają, wysławiają ją i czczą niczym chrześcijanie Jezusa, tylko nie wiem jeszcze czym dziewczyna sobie na to zasłużyła i jakim cudem aż tyle osób pada jej do stóp i jest gotowa skoczyć za nią w ogień, w chwili, gdy ja najchętniej bym ją sama do tej czeluści piekielnej wepchnęła.

      sie-nie-zdarza.blogspot.com
      prawdziwa-legenda.blogspot.com

      Usuń
  6. Musiałam przeczytać dziś rozdział, z resztą i tak dużo roboty dziś nie miałam. Jutro święconka, potem sprzątanie łazienek, kuchnia, salon, schody, mój pokój ( oj tu będzie walka xD ) no i przygotowywanie wstępnie potraw...

    Rozdział! Długi i fenomenalny. Super się czytało, no i widzę dużo akcji! Rozumiem Briana, Derek nie powinien przed nim tego ukrywać, tylko od razu wszystko powiedzieć. Tak to jest, jak się kombinuje... Ale pogmatwana sytuacja... normalnie szalony trójkąt, tak jakby. On powinien zapomnieć o tym, że coś było, że się zakochał i w ogóle, tak by było najlepiej... ale to nie jest takie proste, na pstryknięcie palca się nie odkochasz...
    Ale uroczy moment z tym naszyjnikiem ;)
    Noo ale to szkolenie za szybko nie poszło? Jazda autem jej nawet poszła, ale trzeba by jeszcze dłużej nie? :D

    WENY i wesołego jajka <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Hejo! :3 W końcu się dogrzebałam xD
    Kochana! Powiem Ci, że rozdział jak zawsze fenomenalny! Naprawdę! Twoja historia... Zakochałam się!♡ :* Brak mi słów, a ja wciąż chcę więcej i więcej! Ach! :D
    Hehe. Nie sądziłam, że Brian tak rzuci się na Dereka, ale w końcu miał prawo się tek zdenerwować. Ja sama nie wiem, jak zareagowałabym na jego miejscu, ale na pewno bym się wkurzyła.
    O jej! Te sceny jak ją.., można powiedzieć, że trenowali były wspaniałe! Naprawdę! Mogłabym je czytać i czytać! A wspaniale je opisałaś, że obraz sam mi się w głowie układał! :D
    Hehe. I jeszcze jak na koniec się pobili xD Mogłam spodziewać się, że Brian wpadnie we wściekłość, bo w końcu Jess uderzył Em... Ale powiem Ci, że kocham tego furiata ♡ :*
    Wybacz, że się nie rozpiszę, ale ja już padam na twarz i zaraz tu zasnę. Ledwo zmusiłam się do skomentowania... Rozdział był przecudowny, a ja z każdym rozdziałem coraz mocniej zakochuję się w Twojej historii ♡ Ten rozdział wymaga jeszcze dłuższej opinii, ale naprawdę zaraz tu zasne... Wczoraj poszłam spać grubo po 2 rano, a teraz jeszcze jest tak późno. Nie wysypiam się:/ Chyba mnie rozumiesz (:
    Czekam na kolejną notkę! Potopu weny twórczej życzę! Pozdrawiam cieplutko i ślę całusy! :***
    I życzę Ci jeszcze kochana Wesołych Świąt, smacznego jajka i mokrego dyngusa! :P
    Też zapraszam do mnie na wielkanocny dodatek :***
    madziula0909

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się poszłam spać grubo po 1 (źle klikałam przycisk) ale to dlatego, że bardzo chciałam już opublikować notkę... Ach ta moja upartość xD A jeśli chodzi o ten rozdział to jak chcesz, to mogę go jeszcze dopełnić, bo naprawdę wymaga jeszcze większej opinii. Tylko mi napisz :D

      Usuń
  8. Przeczytałam juz rozdział jak zwykle fenomenalny :-* napisze cos więcej pozniej jak będę miała więcej czasu <3 bo juz napisałam komentarz wczesniej ale sie nie opublikował...

    czuc.blogspot.com

    nieelitarnaszkola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Wreszcie jestem! Ach, Derek i Brian! Lubię to :D
    Dużo akcji, bardzo mi się to podoba :D
    Doganiaj mnie, ja już 25 :c

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytalam rozdzial pare dni temu. Nie mialam czasu skomentowac za co przepraszam, ale nadrabiam :).
    Czytalam nawet drugi raz. Mocny rozdział.

    Jak zawsze wiem co napisac, to dzisiaj nie mam pojecia jak wszystko, to co chce powiedziec mam ubrac w slowa. Gratuluje świetnej weny!

    Po pierwsze, w koncu Emily zrozumiala, ze nie jest marionetka. I ze nie musi sie kazdemu spowiadac. Czas dorosnac! Choc zdecydowanie pokazuje sie w sytuacjach o nie tej godzinie, nie tego dnia. moze dorosnie i zacznie dbac o swoje sprawy!

    Genialne spotkanie Briana i Derek'a! Uwierzylam we wszystkie emocje jakie przekazalas w tym watku. Dla mnie Derek wciaz jest dupkiem. Zero jakiejkolwiek osobowosci. Jest szefem Zetas dla mnie. Wiecej sie nie liczy.

    Hector i Brian to dla mnie doskonale polaczenia zla. Plus Emily w poszukiwaniu dobra. Sluchawki na uszy, dobra muzyka i poczulam sie troche jak w kinie. Czytanym kinie :)
    Szkolenie Zetas troche podobne do Mala Noche. Tak to odebralam. Tutaj z tym szkoleniem w Zetas bym popracowala. :P

    Potrzeba dobrego skupienia, zeby skleic cos takiego. Dla mnie, to jest cos co wymaga nie tylko dobrej wyobrazni, ale takiego haosu w glowie. Jestem podobna. Gdyby swiat taki byl jak Twoje opowiadanie, chetnie bym przezyla jeden taki dzien jak u nich. Takie pieprzniecie totalne. Mnie to luzuje. Zatracam sie. Ale zrozumie to tylko ktos, kto do tego tak podchodzi. Mysle, ze trafilam w sedno.

    Brawo. :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepraszam za spóźnienie, ale w święta balowałam na weselu (nie swoim oczywiście) a potem dochodzenie do siebie i te sprawy, więc rozumiesz :)

    Przyznam, że rozdział baaaardzo ciekawy, sporo sie działo. No i Brian poznał prawdę o związku swojej "siostry" z Derekiem. Wiedziałam, że nie będzie zadowolony, w końcu dziewczyna nie jest mu obojętna, nie wspominając już o tym, że na pewno Derek nie jest dla niej dobrą partią.
    Podobał mi się opis szkoleń, faktycznie różniły się dość sporo od tych, które przeszła w Mala Noche.
    Brian widać jest świetny w tym co robi, jeśli oczywiście można tak to nazwać, z kartki wyłapał najpotrzebniejsze informacje.
    Zastanawia mnie ta bransoletka, którą dostała od Dereka, co też ona przedstawia, bo musi coś znaczyć, skoro Brian tak zareagował gdy ją zobaczył na jej ręce.
    Pozdrawiam serdecznie i do napisania, mam nadzieję niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No Emi to ma być może słodką twarzyczkę, ale duszę to ma diabelską, a charakterek taki, że nie wiadomo czy taką przez kolano przełożyć, czy od razu zabrać na dach wieżowca i zepchnąć.
    Naburmuszona jest bo Hektor o coś pyta, ale tak naprawdę sama się zgłosiła do Iana i sama się skazała na takie życie i taki los. Niech raz konsekwentnie będzie trwała przy swojej decyzji i akceptowała to co owa decyzja z sobą niesie.
    W bransoletce jest GPRS? czuje, że tak, a to by znaczyło, że mój imiennik jest nawet inteligentny w porównaniu z resztą facetów z tego opowiadania. Że ona się tak nie boi po ulicy łazić, gdy ci z mafii od Iana pewnie już na nią czyhają.
    Derek się nie powinien zdziwić na widok Briana, przecież wiedział, że to przyszywany brat Em.
    I co z tego, że się z nią liże? Wolny kraj, ma prawo się całować z kim chce i on i ona są wolni. Kto więc im ma zabraniać?
    Faktycznie teraz to nie powinien na nią krzyczeć. To nawet zabawne, że gdy powinien się wydrzeć to milczy, tuli i pociesza, a kiedy powinien okazać zrozumiałość, to się drze jak furiat.
    Na miłość to chyba trochę za wcześnie. W końcu ile oni się znają? Jakaś fascynacja, zakochanie, jasne, czemu nie, ale miłość? Nie, tego nie kupuje.
    "Mają chujowe szkolenia, jak wszystko inne" - ale są krytyczni w stosunku do innych. Ciekawe czy tacy sami są w stosunku do samych siebie.
    ona to się do tych całych testów nadaje jak ja do baletu i piruetów. Pół godziny ją budzić. Normalnie jak moja córka, gdy ma iść do przedszkola. W tygodniu się jej nie da dobudzić, a w weekend 6 czy 7, a takie przy łóżku i "kiedy się obudzicie?".
    "noża z widelca" - z widelcem chyba miało być, prawda?
    "zatrzymał piete na jej stopie" - piętę.
    Nie ma to jak szkolne sztuki walki, bez żadnych zasad, techniki i praktyki xD - czasami fajnie na takie coś z boku popatrzeć i się pośmiać.
    "Nie bij jej" - ktoś powinien jej przyłożyć, poza tym to był trening, więc o co ma pretensje? Może niech Derek tam ich pilnuje, bo Brian jest w nią za bardzo zapatrzony i daje tej gówniarze wiecznie taryfę ulgową. Sama się wpakowała w to bagno, kilka ciosów i siniaczków jej nie zabije, już nie przesadzajmy i skończmy się z nią w końcu obchodzić jak z jajkiem.
    Wiedziałem, że Derek załatwi sprawę jak należy i nie będzie panikował jak tamci. Chociaż ten mnie aż tak bardzo jeszcze nie zawiódł.
    Nie sądzę by Brian się nadawał do nauki nawet prowadzenia. On w ogóle Emi nie powinien niczego uczyć, za miękki jest jak na nauczyciela. Niech on lepiej sobie z siostrą siądzie przed TV, z michą popcornu i na tym niechaj zakończy się jego rola. Mam wrażenie, że on się do niczego więcej nie nada, taki za bardzo pizdowaty i niedojrzały jest.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy